Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasza-klasa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasza-klasa. Pokaż wszystkie posty

1 kwietnia 2010

Freeko.pl a Whopper Sacrifice: "prawie" jednak robi różnicę

W ostatniej notce pisałam o nowym pomyśle Burger Kinga na innowacyjną kampanię via social media.

Dzisiaj, dla odmiany, coś mało innowacyjnego, aczkolwiek również nawiązującego do Whopper Sacrifice.
Gwoli jasności (jakby rzekł Barack Obama: "Let me be clear") - nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu mechanizmów zagranicznych kampanii na polskim gruncie. Zwłaszcza, jeśli odniosły one sukces na świecie.
ALE:
- mówimy o mechanizmach (czyli o tzw. stickness, a nie o kalkowaniu)
- "mierz siły na zamiary": Whopper to jednak marka innego kalibru niż Freeko.pl
- przywoływanie kampanii-klasyka to samobójstwo: zwłaszcza, jeśli to nie była Twoja kampania i jeśli miała ona miejsce już daaaawno temu
- kampania i produkt muszą do siebie pasować - o ile Whopper i wywalanie znajomych z Facebooka wpisywało się w i luzacki wizerunek brandu tej kanapki, czy szerzej - młodzieżowego Burger Kinga, to Freeko.pl ("innowacyjna platforma, dzieki której każdy może bezpłatnie oddawać przedmioty, które nie są mu już potrzebne, a mogą być atrakcyjne dla innych") opiera się już na innych wartościach, które niekoniecznie powinny się wiązać z
wyrzucaniem znajomych z n-k...

Największy szok dla mnie to jednak fakt, iż z taką kampanią można trafić na czołówkę serwisu Gazeta.pl... Brawa dla PR-u Freeko.pl

1 kwietnia 2009

E-government w Polsce via Nasza-klasa.pl

W dzisiejszej "Polityce" możemy przeczytać interesujący raport o wykorzystaniu Internetu, z Web 2.0 na czele, w polskiej administracji państwowej.
Nowością nie będzie, jeśli dodam, że wypadamy raczej słabo.
Jak słusznie zauważył w tekście Edwin Bendyk, na ekranach komputerów pań w urzędach najczęściej możemy zobaczyć stronę Naszej-klasy.
Kierownicy urzędów, by nie ośmieszać majestatu władzy państwa, zablokowali w wielu miejscach dostęp do tego serwisu.
Tam, gdzie urzędnicy jeszcze pracują (w miarę) i mogą korzystać z Naszej-klasy, zdarzają się samodzielne, innowacyjne pomysły, jak np. ten, by z petentami kontaktować się poprzez popularny serwis społecznościowy.
Na Gazecie.pl ów news wywołał skandal, oburzyli się obrońcy danych osobowych i przeciwnicy leniwych urzędasów.
Tymczasem... jeśli nie możesz pokonać wroga, zaprzyjaźnij się z nim.
Tak zrobiła CIA: rekrutuje zainteresowanych pracą w Agencji poprzez Facebooka.

To tylko jeden z przykładów wykorzystania zewnętrznych serwisów społecznościowych przez agendy rządowe.
Zresztą całkiem niedawno amerykańska GSA (General Services Administration) podpisała umowę z serwisami społecznościowymi, takimi jak Flickr czy YouTube, dzięki której agendy rządu federalnego będą miały ułatwione korzystanie z komercyjnych narzędzi komunikacyjnych spod znaku Web 2.0.

W Polsce wolimy blokować. A informacje przecież są: wydrukowane mikroskopijną czcionką wiszą smętnie i tłumnie na słomianych makatkach na korytarzach urzędów.